Wydarzenia z udziałem radnego Jerzego Lazara nie przestają budzić emocji w Rybniku. Po niedawnym incydencie pod Pocztą Polską, samorządowiec znów znalazł się na czołówkach lokalnych wiadomości. Tym razem powodem była jego nielegalna przejażdżka samochodem po deptaku, gdzie obowiązuje zakaz ruchu.
Kontrowersje wokół Jerzego Lazara
26 sierpnia na ulicy Sobieskiego w Rybniku doszło do zdarzenia, które ponownie rzuciło cień na działalność radnego Lazara. Podczas spaceru z przyjaciółką o kulach, jedna z mieszkanek Rybnika zauważyła, jak radny, jadąc samochodem, niespodziewanie użył klaksonu, co wywołało u nich niemały strach.
Według relacji kobiety, kierowca nie tylko wjechał na deptak, ale i prowadził rozmowę przez telefon. Nie zważając na przepisy, zignorował zakaz wjazdu i zaparkował w sercu miasta.
Konfrontacja i reakcja policji
Świadkini postanowiła zareagować, podchodząc do radnego z prośbą o wyjaśnienia. Zamiast przeprosin usłyszała jedynie, że jest on zbyt zajęty, by z nią rozmawiać. Kobieta nie pozostawiła tego bez konsekwencji i zgłosiła sprawę na policję.
Przybyli na miejsce funkcjonariusze poddali Lazara badaniu alkomatem, które wykazało trzeźwość. Niemniej jednak za złamanie przepisów otrzymał mandat, który zaakceptował.
Praworządność a przywileje
Zawiadamiająca policję mieszkanka podkreślała, że radny powinien być wzorem przestrzegania prawa, a nie jego łamania. Wyraziła zaniepokojenie, co by się stało, gdyby każdy obywatel postępował podobnie. Sytuacja ta wywołała szerokie zainteresowanie i oburzenie wśród mieszkańców.
Wysokość mandatu pozostaje nieznana, lecz zgodnie z obowiązującymi przepisami grozi za to kara od 20 do 500 zł.
Seria niefortunnych zdarzeń
To drugi przypadek w ciągu kilku dni, kiedy Jerzy Lazar znalazł się w centrum kontrowersji. Kilka dni wcześniej brał udział w szarpaninie pod budynkiem poczty, gdzie doszło do wymiany ostrych słów i fizycznych przepychanek. W wyniku tego incydentu został zawieszony w prawach członka klubu radnych PiS.
Obecne wydarzenia rzucają cień na jego działalność publiczną, a mieszkańcy Rybnika z niepokojem obserwują rozwój sytuacji.
